Acteam

Wrażenia naszych klientów

13.08.2016 r.

Niby nic, a tak to się zaczęło...

Będąc od kilku miesięcy w trybie tzw. zdrowego i racjonalnego odżywiania, zrzuciłam sporo kilogramów, ale organizm powiedział w końcu stop. Spadek mojej wagi zatrzymał się i trwało to już ponad 3 miesiące. Dietetyk wciąż doradzał mi podjęcie jakieś aktywności ruchowej, ale jakoś… ciągle … było mi z tym nie po drodze.

W końcu, nie chcąc jednak stracić wypracowanego wcześniej efektu i przełamać impas, zaczęłam szukać czegoś dla siebie. Z natury leniwa do ćwiczeń oraz nie lubiąca większości z dostępnych i popularnych aktywności, szukałam pomysłu na to, aby po prostu się najpierw rozruszać. Ważne było dla mnie też to, aby dać sobie radę z intensywniejszymi ćwiczeniami. Nordic Walking wydawał się wstępnie do tego ok. Wstępnie - bo wcześniej trochę „chodziłam” sama z „kijkami”, ale jak się potem okazało nie było w tym dobrej techniki a przez to, nie przynosiło to żadnych efektów. No może oprócz „dotlenienia” się na spacerach.

Dlatego długo zastanawiałam się nad tym czy dołączyć do grupy i wziąć udział w takich wspólnych zajęciach. Sporo czasu też trwało aż przekonałam siebie, że potrzebuję coś jednak zmienić a czas na takie zajęcia, można jednak znaleźć także w tygodniu.

Co dalej? Stało się, a efekty przerosły moje oczekiwania...

Za każdym razem, po ciężkim dniu pracy, wieczorem: fajne okoliczności przyrody, przypływ endorfin, pozytywni i ciekawi ludzie, świetna atmosfera, a do tego nie odpuszczająca, ale też i na maksa wspierająca Trenerka. W ciężkich chwilach określana przeze mnie w duchu, jako: „wyciskacz siódmych potów”, lub „Marta - pogromca tłuszczu”. Ważne jest też to, że pomału poprawia się moja wydolność, przyspieszył metabolizm, a waga znów drgnęła.

Co straciłam podejmując decyzję o rozpoczęciu tych zajęć?

Nie będę ukrywać, że starty są, nawet spore i z tym się trzeba po prostu liczyć. W okresie 2 miesięcy w miarę regularnego uczęszczania na treningi (średnio 2/3 x tyg.+ trochę jeszcze rower):

a.    bardzo straciłam ze swojej wewnętrznej demotywacji oraz na kiepskim humorze,
b.    zgubiłam gdzieś także  – 3,6 kg,
c.    straciłam tkankę tłuszczową na poziomie  – 5 kg,
d.    mój wiek metaboliczny… zmniejszył się o - 13 lat.

Uważam, że bardzo dużo tych strat jak na takie niby 'nic’. To „nic” okazało się w rzeczywistości wielkie, a wszystko to co pojawia się w miejsce w/w start jest dla mnie BEZCENNE. Polecam to wszystkim.

                                                                                                                                   Małgorzata


Opinie naszych klientów

05.03.2016 r.

Korzyści z treningów nordic walking i ogólnorozwojowych odczuwam każdego dnia i sprowadzają się do jednego wspólnego mianownika tzn. odczuwalnej poprawy samopoczucia.

Wynika to z wielu czynników a wszystkie trudno przytoczyć. Ale do tych najważniejszych należą:

  1. Spadek masy i poprawa tzw. "rzeźby" ciała, tzn. - ubywa tam gdzie sobie życzymy i przybywa tam gdzie chcemy. Można na siebie spoglądać łaskawiej w lustrze.

  2. Większa wydolność organizmu, która pozwala na intensywniejszy i/albo dłuższy wysiłek. (sprawdziłam na imprezach firmowych i nie tylko – działa!).

  3. Podnosi się próg odczuwania bólów po treningowych tzw. zakwasów. Są one objawem pożądanym - jak ich nie ma to oznacza, że słabo wykorzystaliśmy trening.

  4. Lepsza jakość życia - lepszy sen (zapominamy o bezsenności), lepsze dotlenienie organizmu (mniej boli nas głowa).

  5. Zdrowszy tryb życia - bo 1,5 godziny spędzamy na świeżym powietrzu i w ruchu zamiast siedzenia przed komputerem.

  6. Poszerzenie wiedzy - nt. właściwego ubioru na trening lub wyjazd turystyczny (od czapki po skarpetki), sprzętu, lepszego odżywiania, ciekawych przepisów kulinarnych itp.

  7. No i najważniejsze - jesteśmy w centrum zainteresowania trenera, który wie ile może od każdego uczestnika wymagać: jakie ćwiczenie możemy wykonać a jakiego nam nie wolno albo jak można je wykonać inaczej. Dąży do naszej „perfekcji” w technice nordic walkinga jednocześnie wprowadza fantastyczny klimat na treningu. Do tego potrafi nas stale zaskoczyć – każdy trening jest inny. To sprawia, że z niecierpliwością czekamy na każdy kolejny.

Janka


Znajomi polecili mi Acteam ze względu na profesjonalizm instruktorów,  przyjazną atmosferę oraz możliwość odbywania treningów w kilku parkach. Moje wyobrażenie o nordic walking bardzo odbiegało od tego, co pokazano mi na pierwszych treningach, zwłaszcza w zakresie techniki, koordynacji ruchowej oraz pracy wysiłkowej. Nastawiałam się na chodzenie po parku pod opieką instruktora, a w rzeczywistości były elementy teorii, technika i ciężki dla mnie trening ogólnorozwojowy. Dzięki wspaniałej atmosferze i zaangażowaniu instruktora nie zrezygnowałam z zajęć i obecnie trudno mi sobie wyobrazić tydzień bez nordic walking.

Treningi to dla mnie 90 minut zainwestowane w samą siebie, w towarzystwie mniejszych lub większych pasjonatów aktywnego trybu życia, pod okiem instruktorki Marty, która urzeka profesjonalizmem, kompetencją,  ale wkurza tym, że nigdy nam nie odpuszcza. Zawsze ma przygotowany scenariusz każdego treningu i konsekwentnie dąży do realizacji planu. Ogromne znaczenia dla mnie ma fakt, że jest dobrym pedagogiem, który potrafi i lubi pracować z ludźmi starając się przy tym dać jak najwięcej z siebie. Zawsze można liczyć na fachową pomoc w każdym temacie związanym z nordic walking i treningiem ogólnorozwojowym. Te treningi nie są dla mnie lekkie, zwłaszcza jeśli chodzi o część  ćwiczeń wysiłkowych. Zdecydowanie pomaga mi fakt, że jestem w grupie, w której wszyscy się wspieramy, a nie tylko współzawodniczymy. Marta odpowiednio dobiera nas w pary i mobilizuje. W związku z wagą mam ograniczenia i pewne ćwiczenia nie są (jeszcze) w moim zasięgu, więc Marta pokazuje wersję lżejszą i zapewnia, że dam radę. Taka wiara innych w moje możliwości jest bardzo ważna, mobilizuje i podnosi samoocenę. Ćwiczenia w parach nie należą do moich ulubionych, czasami wydają się krępujące, ale ufam instruktorce, która widzi sens w tego typu ćwiczeniach. Treningi dają mi ogromną satysfakcję, uczucie dobrze wykonanej pracy nad własnym ciałem i słabościami,  jeszcze długo po treningu czuję radość i energię (endorfiny).  Oprócz pracy nad własnym ciałem i odzyskiwaniem kondycji, której kiedyś występowała na dość wysokim poziomie, to czas spędzony we wspaniałym towarzystwie osób, które znałam już przed erą nordic oraz tymi, których poznałam dzięki treningom. Aspekt towarzyski jest dla mnie bardzo ważny i z pewnością nie byłabym taką entuzjastką nordic walking, gdybym przez 90 minut zajęć wsłuchiwała się tylko we własny oddech.

Obowiązki zawodowe nie pozwalają mi na treningi częstsze niż 2 razy w tygodniu, ale nawet przy takiej częstotliwości po kilku miesiącach widzę, że mam  przede wszystkim lepszą kondycję. Z racji dużej nadwagi już po kilkunastu minutach męczył mnie szybki spacer w drodze do pracy, obecnie ściganie się  z innymi pieszymi sprawia mi przyjemność. Również same treningi nie męczą mnie już tak bardzo jak kiedyś, choć nadal są dla mnie dużym wysiłkiem. Niestety, z racji nadmiaru obowiązków nie udaje mi się jeść regularnych posiłków, więc waga nie spada, ale w najbliższym czasie to się zmieni i udowodnię sobie, że stać mnie na wykonanie planu!  Do większej wiary w swoje możliwości również przyczynił się Nordic Walking i każdorazowe pokonywanie swoich słabości, realizację planu minimum i medium. Na plan maksymalny przyjdzie jeszcze czas.

Monika


Co dały mi systematyczne  treningi nordic walking prowadzone przez Acteam?

  1. Ruch na świeżym powietrzu - dotlenienie organizmu, dla mnie bardzo ważne jest wyście z zamkniętych pomieszczeń, klimatyzowanych sal.

  2. Ogólny rozwój, zwiększenie koordynacji ruchowej, ogólnej sprawności.

  3. Pozbyłam się blokad przy wykonywaniu ćwiczeń. Pozbyłam się myślenia - wstydzę się, bo czegoś nie umiem.

  4. Czasami mam wrażenie, że dzisiaj jestem bardziej sprawna fizycznie niż 20 lat temu.

  5. Dziewczyny nie płaczą więc wykonujemy wszystkie ćwiczenia.

  6. Zwiększenie świadomości, przede wszystkim świadomość ciała (mięśni), wzrost samooceny, aspekt psychologiczny.

  7. Mój ulubiony model kobiety: wszystko tak samo ważne - zdrowie, praca, ruch, rodzina, uroda, samorozwój.

  8. Atmosfera oraz kontakt z trenerem. Korzystałam z wielu rodzajów treningów (sale fitness, siłownie), a tylko w Acteam mam stały i bezpośredni kontakt z trenerem. Jest to dla mnie bardzo duży komfort psychiczny, ponieważ na treningu jestem cały czas pod opieką profesjonalisty. Trener kontroluje sposób wykonywania ćwiczeń oraz motywuje do ich wykonywania.

  9. Ćwiczenia w parach - osoby są dobierane odpowiednio do ich poziomu. Ważny aspekt, ponieważ ćwiczenia na odpowiednim poziomie sprawiają mi przyjemność.

  10. Odpowiednia długość treningu. Jest czas na wszystko: rozgrzewkę, trening, rozciąganie. Wszystko bardzo ważne.

Dorota

 

Te prawie 3 lata treningów z firma Acteam to bardzo interesujący i ważny okres w moim życiu. Trafiłam na te zajęcia po wypadku, który niekorzystnie wpłyną na mój kręgosłup. Szukałam wówczas aktywności, która by miała terapeutyczny wpływ na moje narządy ruchu jako alternatywę fizykoterapii, która nie mogła ciągnąć się w nieskończoność, a odpowiedni ruch fizyczny to w moim przypadku konieczność.

Na początku skupiłam się głównie na chodzeniu myśląc ile treningów mi jeszcze potrzeba, aby ból minął. W tym też czasie przechodziłam wypalenie zawodowe i generalny spadek psychiczny. Ale ruch na świeżym powietrzu to chyba to czego mi trzeba było, aby zacząć jakoś pozytywniej spoglądać na świat. Zaczynałam treningi akurat zimą, i zauroczyłam się pięknem ośnieżonego i romantycznie oświetlonego Parku Południowego. Po prostu odkrywałam inny, bajkowy świat różny od biura i domu. Zaczynałam się delektować okolicą koło mojego domu do tej pory przeze mnie nie odkrytą, a jakże cudowną.

Po miesiącu czy też dwóch jakoś chętniej siadałam przed komputerem w pracy i chciało mi się pracować. Ja nie biorę życia na poważnie, dlatego cieszyły mnie w pracy żarty, że kolega pożyczy ode mnie kijek, żeby po torach wrócić do domu po piwku po pracowym (aluzja do filmu “Nie lubię poniedziałku”). Po kilku miesiącach chodzenia ból kręgosłupa minął. W tym też czasie zaczynałam rozmawiać z ludźmi podczas wspólnego treningu i odkrywać ich na nowo. Zaczęłam się otwierać i na nowo ufać ludziom. Te wspólne rozmowy i fantastyczne wspólne wycieczki pokazały mi, ze chodząc na treningi nordic walking spotykam całą masę cudownych i pozytywnych ludzi, od których zaczęłam czerpać pozytywną energię. Część znajomości zaowocowała przyjaźnią z czego jestem bardzo zadowolona. Każdy ze spotkanych na treningu ludzi mnie czymś ubogacił: nauczyłam się pokory do życia i doceniania tego co mam, tego że granice można przekraczać, wymieniamy się przepisami urozmaicając jadłospisy, wzajemnie wspieramy. Nie mogę oczywiście pominąć instruktorów u których miałam zawsze wsparcie i dopingu, że mogę lepiej, szybciej, że dam radę - po prostu dali mi wiarę w siebie.

Kasia


Nordic Walking z Acteam dał mi nową ja...

Zaczęło się od sugestii lekarza, że powinnam zacząć chodzić z kijami (nadciśnienie, hiperinsulinizm, nadwaga). Ponadto szukałam nowych aktywności, gdyż zajęcia w fitness klubie przestały sprawiać mi przyjemność i przynosić efekty.

I znalazłam się na treningach nordic walking z Acteam. Początkowo raz w tygodniu, ale po pół roku regularnie 3 razy. Do dziś pamiętam pierwszy trening po ciemku, w dodatku zimą w Parku Grabiszyńskim z latarką na czole. Niesamowite emocje i piękne widoki na oświetlone miasto z Cmentarza Żołnierzy Polskich, a także spacer wzdłuż Ślęzy. Oczywiście, bonus do walking, czyli ćwiczenia.

Ważnymi momentami były dla mnie dwa wydarzenia: Mini nocna masakra w 2014 r. (co prawda nie z kijami, ale dzięki treningom dałam radę, a zabawa świetna) oraz Mistrzostwa Wrocławia w NW na Partynicach - mój pierwszy medal w jakichkolwiek zawodach. Nigdy bym nie przypuszczała, że mogę wziąć udział w zawodach.

Mogę śmiało powiedzieć, że nordic walking i ćwiczenia ogólnorozwojowe odmieniły moje życie na lepsze, ponieważ:

  1. upragniona utrata wagi

  2. hobby, które sprawia mi przyjemność (jadę na treningi, bo lubię, a nie bo muszę, zwłaszcza te w sobotni świt, dają kopa na cały weekend)

  3. poprawa samopoczucia fizycznego i psychicznego (ach te endorfiny)

  4. większa świadomość własnego ciała i jego możliwości (nie wiedziałam, że mogę zrobić tak wiele ćwiczeń)

  5. delikatnie wyrzeźbiona sylwetka całego ciała

  6. różnorodność zajęć (różne ćwiczenia, różne warianty, inna trasa, nigdy nie wiem co wymyśli trenerka/trener - i to jest ekscytujące)

  7. zwracam uwagę na to co jem

  8. na końcu, ale nie najmniej ważni, są LUDZIE - trenerzy i osoby przychodzące na treningi. Dzięki nim zajęcia są fantastyczne. Nie oceniają, że ktoś nie może wykonać danego ćwiczenia, jak trzeba to pomagają, wspierają, żartują. Zawiązałam nowe znajomości i spotykam się także poza treningami. Czuję się jak w fajnie zgranej rodzinie.

Kasia

Odkąd  ćwiczę z Acteam, zaczęłam postrzegać swoje ciało jako integralną całość. Nie ma czegoś takiego jak "tylko nogi" albo "tylko ręce". Są jeszcze i brzuch! i plecy! Myślę, że trening, wydawałoby się niezbyt ciężki a przede wszystkim naturalny sposób (bo cóż może być naturalniejszego dla człowieka od chodzenia), pozwolił mi skupić uwagę na kolejno angażowane części ciała. Uważam to za jedną z głównych zalet treningów, ponieważ odkrywam, że świadomość swojego ciała jest arcyistotna.

NWalker

Dzięki systematycznym treningom uzyskałem lepszą kondycje fizyczną jak i psychiczną, jednocześnie tracąc przy tym kilkanaście zbędnych kilogramów. W życiu prywatnym nabrałem pewności siebie i chęci do dalszego uprawiania rożnego rodzaju sportów. Poprzez treningi nordic walking zmieniłem styl życia i jest to coś czego szukałem do tej pory, poza tym poznałem grono nowych przyjaciół, których sobie cenie. Mam nadzieje ze będzie to trwa jak najdłużej.

Jacek

Treningi nordic walking usprawniły mnie głównie pod względem koordynacji. Czuję większą wydolność i chyba jestem silniejsza. Ponadto nie odczuwam już właściwie bólu w okolicy odcinka  lędźwiowego. No i oczywiście każdy trening daje mi niesamowicie dużą  dawkę endorfin.

Benia

Dzięki treningom nordic walking poprawiła mi się odporność. Trenuję dopiero od października, ale w tym sezonie jesienno-zimowym mniej się przeziębiam. Poprawiła mi się kondycja, czuję się silniejsza, mniej boli mnie kręgosłup!

Ela


16.06.2015 r.

Ludzie listy piszą.... a nasi klienci wiersze...

Tak Biegną i pędzą, mijają Trzebnicę,

Ach Szybciej! Ach prędzej! Hajże na Soplicę!

Przez Kalisz i Płock, pokrzykując gardłowym.

To ludu tabuny o kroku miarowym!


I pot leci z czoła, i oddech się gubi,

I oczy gdzieś błądzą. Ach, każden to lubi!

I pieką udziska i pieką też łydki.

Ktoś stęknie, zajęczy, lecz pędzą wciąż knypki.


Po lewej i prawej wciąż gapie przystają,

I patrzą i dziwią i tak im wołają:

Ach po co tak męczyć, ach po co tak pędzić.

Nie lepiej pod drzewem swych sił przyoszczędzić? 


Może! Lecz takaż się myśl szerzy śród braci,

Ten o smaku zdrowia się dowie, kto straci.

Ulubuj sobie! – gawiedź wierzy głęboko.

Wszak zapieprzać na kijach zawsze jest spoko.


Tu tylko taka ode mnie mała rada:

Ważcie koniecznie na swoje kolana!

Anna Ł.


24.05.2015 r.

Propozycje nazw dla Acteam'owych drzew

Benia M.

WYKROCZEK: chcę urosnąć wysoki, by dosięgnąć nieba. Ćwiczę więc wykroki, by spełnić marzenia.

WSPINACZ: będę się wspinać ku górze, by przed złem chronić, bo mam już w naturze, słabsze roślinki bronić.

SYZYFEK: ciężka mnie praca czeka, choć cel się bliski wydaje. Na niebo spoglądam z daleka, pnę się ku górze, nie ustaje!

Beata S.

Ok. roku 968 wprowadzono zwyczaj nadawania dzwonom imion (np. Zygmunt).
Drzewa, najdostojniejsze spośród wszystkich roślin, też powinny mieć ludzkie imiona.

To proste:
Klon - według Wikipedii - "odporny na trudne warunki, dobrze znosi suszę, odporny na choroby i szkodniki. Żyje zarówno na stanowiskach słonecznych jak i zacienionych" - czy to nie cechy naszej Marty?
Klonowi nadałabym imię Marta.

Buki zwyczajne - także według Wikipedii:
- "Roślina lecznicza Napar" (lubią się chłopaki naparzać ;) - "działa przeciwzapalnie i odkażająco" (a jednocześnie leczą)
- "Roślina energetyczna - posiada dużą wartość opałową" (palą mięśnie przy seriach ćwiczeń)
- "Roślina ozdobna drzewo parkowe" (jak Acteam parkowy)

Czy to nie cechy instruktorów płci męskiej Acteamu?
Bukom nadałabym imiona: Marcin i Sławomir

Andrzej G.

Exelik, Lekos, KV Plusik 


01.02.2015 r.

Efekty regularnych treningów z Acteam

Moja przygoda z Acteam rozpoczęła się w listopadzie 2013 r. Gdy mąż zaproponował udział w treningu nordic walking, podeszłam do tematu sceptycznie. Wydawało mi się, że to rozrywka „dla emerytów” i dość nudne zajęcie. Zdecydowałam się jednak spróbować. Okazało się, że zajęcia są bardzo ciekawe – oprócz treningów nordic walking zawierają w sobie również różnorodne ćwiczenia, które urozmaicają treningi i poprawiają sprawność fizyczną.

Moje początki były trudne, gdyż nie należę do osób wysportowanych. Znacznie więc odbiegałam od poziomu, który prezentowali pozostali uczestnicy. Jednak nie poddawałam się i postanowiłam regularnie przychodzić na treningi. Dodatkowo zachęciła mnie atmosfera panująca w zespole. Zarówno trenerzy, jak i zaawansowani w treningach uczestnicy są naprawdę bardzo życzliwi i służą pomocą w każdym momencie.

Efekty nie przyszły od razu i też trudno jest tak z dnia na dzień ich dostrzec.  Pierwsze postępy zauważyłam latem, kiedy to byłam w stanie na rowerze pokonać dwukrotnie dłuższy dystans niż rok wcześniej, nie będąc przy tym zbytnio zmęczoną i obolałą. To mnie jeszcze bardziej zmotywowało do dalszych ćwiczeń, gdyż zobaczyłam wymierne efekty swojej pracy.

Jednak prawdziwym odkryciem moich możliwości  był dla mnie wyjazd na narty w zimą 2014 r. Okazało się, że znacznie poprawiłam kondycję, co pozwoliło mi na odważniejszą jazdę na nartach, nawet trudniejszymi trasami, które do tej pory omijałam. Znacznie też poprawiłam technikę, na co duży wpływ ma wzmocnienie mięśni nóg. Jazda na nartach zaczęła sprawiać mi prawdziwą przyjemność. Zdałam sobie sprawę, że regularne treningi naprawdę przynoszą efekty i jesteśmy w stanie pokonać samych siebie w zdobywaniu kolejnych umiejętności i sprawności.

Jestem naprawdę wdzięczna za ten rok treningów z Acteam, które tak wiele mi dały.


Buty na nogi, kijki w dłonie,

Nie bój się gdy pot oblewa Ci skronie.

Zahartujesz ducha, wzmocnisz ciało,

Nim spostrzeżesz jak to się stało.


Regularnie z Acteam ćwicząc,

Wspólnie spalone kalorie licząc

Pokonujemy siebie samych

I zyskujemy nowych znajomych.


Minie miesiąc, drugi, trzeci –

Nie spostrzeżesz jak to zleci,

I efekty wnet zobaczysz,

Aż z radości w górę skoczysz!

Benia


29.11.2013 r.

Andrzejki


21.10.2013 r.

Imieninowa laurka

Szumią jodły na gór szczycie,

Jego forma wciąż w zenicie.

Zrobi Ci w karnecie dziurkę,

nim przywita wszystkich ciurkiem.


Na rozgrzewce, kiedy liczy,

niby, że się przejęzyczy

-dziesięć- to dwadzieścia parę!

A jak sprzeciw to masz karę.


Niepojęte jak ten koleś

sprawia, że masz w kościach boleść.

Nim się trening rozpoczyna,

już w kolanach żelatyna!


Nie dlatego, że jest "ciachem",

to jest powód zwany strachem!

Nie wiadomo ile "składów"

ile "kółek", ile "padów".


Co się w Jego głowie roi?

-tego każdy z nas się boi!

Gdyby chociaż na sam koniec

dał odpocząć - co to, to nie!


Świśnie kijem, stojąc z boku,

doprowadzi do rozkroku!

A na koniec, choć nie chcemy

-Marcinowi DZIĘKUJEMY


Andrzej

21.10.2013 r.

Kijkowanie czyli o więzi rodzinnej

Już ponad rok kijkowania skłoniło mnie do refleksji nad tą nową pasją, a także nad głębią więzi rodzinnej, która jest w stanie pokonać "opór materii".

Asia nie mogła ścierpieć, że ten zagorzały piechur w mojej osobie, spędzający każdy wolny dzień na szlaku porzucił aktywność turystyczną i od dobrych kilku lat zmienił tak radykalnie styl życia - na osiadły. "Opór materii" był duży, jednak Asia usilnie pracowała nad przemianą; ja zaś byłam jak noworodek, któremu dobrze jest w łonie matki i nie śpieszno mu na ten podejrzany świat.

Siła argumentacji i osobiste zaangażowanie Asi sprawiły, że mój opór został skruszony, a nawet zdruzgotany; nie mogłam dłużej zwlekać - a to, że brak czasu, że później... i choć to był już listopad (!), niezwłocznie zapisałam się na treningi nordic walking.

Asia słusznie przewidziała, że jej trud nie pójdzie na marne i faktycznie był to "strzał w dziesiątkę". To Asia otworzyła mi oczy na uroki kijkowania, które wyluzowuje stresy, poprawia kondycję fizyczną, likwiduje rozliczne niedomogi. Dzięki temu treningi stają się atrakcją tygodnia. Jesteś przy tym pod czujnym okiem Trenera Marcina, który będąc niezwykle spostrzegawczy, każde niedociągnięcie , każdą nieprawidłowość zauważy już z daleka i skoryguje.

Myliłby się ten kto sądzi, że wystarczy wziąć kijki do ręki i puścić się w trasę. Nordic walking ma bowiem swoje reguły, do których trzeba nabrać wprawy. Osoba Trenera imponuje kijkowiczom stanowczością i konsekwencją. Nie przepuści żadnej bylejakości, jest przy tym opiekuńczy, uważnie czuwając nad kondycją ćwiczącego i pod jego pieczą nie zgubisz się w plenerze, na trasie urokliwej wycieczki; ale spływy kajakowe, wypady w góry i inne imprezy - to już osobny rozdział.

Grażyna


23.09.2013 r.

Mam kije i nie tyje…

Trzy lata temu  skończyłam 55 lat i ważyłam 106kg - nie mogłam wchodzić po schodach, każdy ruch sprawiał mi ból, w nocy źle spałam, bo bolały mnie biodra i cierpły ręce, każdy, nawet krótki spacer był katorgą. W ciągu dnia często kładłam się i odpoczywałam. Plecy bolały mnie przy leżeniu i chodzeniu, nie mówiąc już o wstawaniu.  Miewałam też zawroty głowy. Wszystko to składałam na karb mojej tuszy i dopiero wczoraj przeczytałam, że  były to wyraźne symptomy braku ruchu.

W grudniu moja 82-letnia mama poprosiła, bym ją zawoziła na ćwiczenia tai chi. Pojechałam tam z nią i sama spróbowałam. Nawet mi się spodobało, jedyny mankament był taki, że sala do ćwiczeń znajdowała się na wysokim czwartym piętrze i trzeba było korzystać ze starej, poniemieckiej windy. Kiedy raz się popsuła,  nie poszłam na zajęcia. Mama weszła po schodach, a ja zostałam.

Wkurzyłam się na siebie. Następnym razem powoli, ale weszłam na to czwarte piętro.  Postanowiłam już nie korzystać z windy. Zaczęłam dwa razy w tygodniu chodzić na treningi. Na początku miałam nadzieję, że dzięki tym ćwiczeniom schudnę – niestety tak się nie stało, ale nawet nie zauważyłam, kiedy zaczęłam wchodzić po tych okropnych schodach tylko z jednym przystankiem. Teraz już nie muszę w ogóle przystawać. Po jakimś  czasie przestały mnie boleć stawy, a nawet kręgosłup. Trochę nie dowierzałam i podświadomie czekałam, aż mnie coś zaboli. Nic takiego się nie stało!

Przyznam się, że najbardziej w odchudzaniu pomógł  mi nordic walking czyli regularne spacery z kijami pod opieką trenera. Początki nie były łatwe, Marcin Wroński też nie wierzył, że wytrzymam – do dziś twierdzi, że cały czas narzekałam. Na początku denerwowała mnie gimnastyka – chyba po prostu się wstydziłam, wiele ćwiczeń było dla mnie nie do wykonania. Patrzyłam na młode osoby i te w zbliżonym do mnie wieku, oni wszyscy potrafili a ja nie!!! Na początku chodziłam na treningi tylko raz w tygodniu, ale szybko zrozumiałam, że to za mało. Któregoś razu poszłam na trening, który odbywał się na Partynicach i to miejsce mnie urzekło. Kiedy Marcin zarządził robienie przysiadów  i ustawił nas naprzeciwko zachodzącego słońca – nawet nie zauważyłam kiedy zrobiłam ich czterdzieści osiem. Wracałam do domu trochę zmęczona ale bardzo, bardzo zadowolona.

To dopiero był wysiłek! ale ile radości, kiedy udało mi się pokonać zmęczenie i przejść razem z młodymi kolegami trzynaście i pół kilometra(!), a potem przypłynąć kajakiem z powrotem do Wrocławia Odrą, pokonując ten sam dystans!!!

W 2007 roku przeszłam na wcześniejszą emeryturę i cały czas chodzę na tai chi. Trzy razy w tygodniu chodzę na kijki i nie tyję, nawet kiedy zjem ciastko. Mam fantastyczny nastrój, nic mnie nie boli, każdą wolną chwilę przeznaczam na energiczny spacer. Tak! To jestem ja, która nawet do piekarni na róg ulicy jeździłam samochodem.

Podczas tegorocznego urlopu wędrowałam po Beskidach z kijami – robiłam około dziesięciu kilometrów dziennie. Teraz ważę 92 kg, dalej powolutku chudnę, ale już jestem szczęśliwym człowiekiem.

                                                                                                                                               Ula

16.09.2013 r.

Zwycięska opinia o firmie Acteam

"Gdy kilka lat temu po raz pierwszy poszłam na trening nordic walking, sama nie wierzyłam, że to mi się spodoba, a przede wszystkim, że wytrwam.

Chyba nikt we mnie nie wierzył: mama, tata, siostra, mąż- także, ani trener.

Byłam słaba, ciężka i w ogóle nie miałam kondycji.

Próbowałam chodzić z różnymi trenerami – sprawdzałam gdzie będzie mi najlepiej. Podświadomie myślałam: zostanę z tym trenerem, który będzie prowadził lekkie treningi, nie będzie ode mnie zbyt wiele wymagał. Na pierwszym treningu pożyczono mi kije i przez godzinę chodziliśmy po parku, ale nie było zbyt sympatycznie. Potem również na godzinnym treningu spotkałam profesjonalistę, ale na kolejny trening przyszedł jego zastępca – spóźnił się i skończył wcześniej, nie odezwał się do mnie ani słowem. Wiedziałam, że źle trzymam kije, że źle chodzę, ale on nie zwracał na nikogo uwagi – zraziłam się bo przecież płaciłam za ten trening.

Trafiłam do Marcina Wrońskiego – trenera INWA (International Nordic Walking Federation) i dopiero wtedy przekonałam się jak powinien wyglądać  prawdziwy trening. Przede wszystkim trwał półtorej godziny i było ciekawie. Stali bywalcy przyjęli mnie bardzo sympatycznie i trener nawet patrząc na mnie robił dobrą minę do złej gry.

A ja narzekałam, że mi ciężko, że za długo, że nie lubię wchodzenia na górki.

JEDNAK PRZETRWAŁAM !!! Teraz mogę powiedzieć, że kluczem do udanego treningu są… zmiany. Chyba żaden trening nie był taki sam, nawet rozgrzewka wygląda inaczej, za każdym razem słyszę o innym potrzebnym ćwiczeniu, uczę się lepiej chodzić i zawsze czuję, że trener nade mną czuwa. I taki moim zdaniem trener powinien być.

Mój sukces polega na tym, że przezwyciężałam swoje wrodzone lenistwo, zmęczenie, zniechęcenie,  było mi zimno, gorąco a czasem po prostu bolała mnie głowa.

ZAWSZE, powtarzam ZAWSZE po treningu czułam się dużo lepiej niż przed.

Mijały bóle w krzyżu, zawroty głowy i zmęczenie.

Poznałam bardzo sympatycznych ludzi, wszyscy właściwie młodsi ode mnie, ale już teraz dotrzymuję im kroku i nie zawsze idę na szarym końcu. Jestem teraz lżejsza, zdrowsza, sprawniejsza i po prostu czuję, że mam kondycję – wchodzę na każde piętro, rzadziej jeżdżę samochodem, jestem też o wiele szczęśliwsza.

Marcin Wrońskinasz trener – jest wymagający, ale również bardzo kreatywny. Ciągle poznajemy coś nowego i zawsze prawie mamy powody do śmiechu – to też nieodłączna część treningu. Teraz już spokojnie mogę powiedzieć co to są endorfiny – hormony szczęścia. Ich wydzielanie czuję wyraźnie po raz pierwszy w życiu i myślę ze współczuciem o tych, którzy nawet nie chcą spróbować co to znaczy być 3 razy w tygodniu na półtoragodzinnym spacerze z kijami na świeżym powietrzu".

                                                                                                                                             Ula

13.09.2013 r.

Kiedy zobaczyłam artykuł Magdaleny Jankowskiej w jakimś starym numerze „Twojego stylu” („TS” 2008,nr 8),  pomyślałam, że to może być o mnie:

„Idę, więc myślę”

„Marsz dotlenia mózg. Po 20 minutach spaceru organizm zaczyna produkować endorfiny, które sprawiają, że stres się ulatnia, emocje uspokajają, robiąc miejsce dla świeżych myśli i pomysłów… Od kiedy kierowany przez Bogdana Draganskiego zespół badaczy z uniwersytetu w Ratyzbonie odkrył, że żonglowanie piłeczkami powoduje przyrost tkanki mózgowej, naukowcy są pewni: umysł potrzebuje ruchu nie mniej niż nasze mięśnie. Najbardziej służy mu: marsz, wioślarstwo i pływanie. Te ćwiczenia nie tylko pobudzają mózg do tworzenia nowych neuronów i połączeń nerwowych: kiedy mięśnie napinają się regularnie, rusza produkcja białka BDNE, zwanego super odżywką mózgu i powoduje polepszenie procesów związanych z myśleniem. Powtarzalne, miarowe ruchy wprowadzają nas także w stan tzw. zrelaksowanej koncentracji, podczas której umysł i ciało są jednocześnie aktywne i spokojne.

O zbawiennym wpływie ćwiczeń na mózg przed naukowcami wiedzieli filozofowie. Michel de Montaigne posunął się nawet do stwierdzenia: „Kiedy nogi się nie ruszają, dusza śpi”…Kiedy maszerujemy, jesteśmy po prostu myślącym ciałem w ruchu- przekonuje francuski filozof Christophe Lamoure. W książce Petite philosophie du marcheur (Mała filozofia spacerowicza) nazywa nogi „motorem myślenia”

Spaceruj często samotnie i donikąd- radzi Lamoure. Przechadzka po drodze do pracy nie jest dobrym pomysłem, bo wypatrujemy skrótów, spieszymy się, rozpraszamy. Miejski tłok nie pozwala też na chodzenie we własnym rytmie – idziemy w takt miasta, ożywionego, niecierpliwego i takie też są nasze myśli.” 

To wszystko dotyczy mnie i wszystkich uprawiających nordic walking.

Czujemy się świetnie, myślimy trzeźwo, umiemy przezwyciężać stres.

Jesteśmy szczęśliwi!!!  

                                                                                                                                               Ula


Nasi partnerzy

Physio Team Benefit Systems FitProfit FitFlex OK System TCMZ Miasto w Formie Wrocławianie na Polanie Wrocław Polskie Stowarzyszenie Diabetyków

Sprzęt dostarczają

KV+ Leki Exel Skalnik Mactronic

Zapraszamy na darmową lekcję Nordic Walking we Wrocławiu Zapewniamy fachową opiekę trenera i profesjonalny sprzęt

Kontakt z nami: +48 508 287 007 lub +48 697 020 959