Acteam

Trening z głową

Artykuł dodano: 2014-08-14

Zachęcamy do lektury artykułu P. Walewskiego "Biegaj na zdrowie" - Czy dla lepszej sylwetki trzeba się naprawdę spocić, zmęczyć i nacierpieć? Pożyj bez zadyszki (11.08.2014). W publikacji przedstawiono, w jaki sposób można wpłynąć na poprawę wydolności organizmu nie wyrządzając sobie przy tym krzywdy.


Warto nauczyć się stopniować wysiłek. Początkujący biegacz ma zazwyczaj problem z pokonaniem dystansu 200 m, więc nie ma mowy, aby wytrzymał na trasie 30 minut. Zacznijmy od 5–10 minut, bieganie przeplatajmy marszem.

Po jakim czasie od rozpoczęcia regularnych treningów amator w średnim wieku może spodziewać się pierwszych efektów, na przykład smuklejszej sylwetki?

Tego nie da się przewidzieć. Są osoby, które łatwo spalają tkankę tłuszczową, oraz niefortunnie obdarowani przez naturę, u których przychodzi to z wielkim trudem. Nie należy się jednak zniechęcać – pierwsze wyniki będą zauważalne po kilku tygodniach, wyraźnie widać je po roku. Jeśli ktoś chce zacząć biegać, aby schudnąć, musi pamiętać, że poprawa wyglądu niekoniecznie polega na zmniejszeniu masy ciała, ale na zgrabniejszej sylwetce dzięki redukcji tkanki tłuszczowej. Zaznaczam jednak, że osoby otyłe, zanim zaczną biegać, powinny najpierw spacerować i trenować marsz w szybkim tempie, jeździć na rowerze lub pływać. W ten sposób również poprawią swoją wydolność fizyczną.

Jak zdefiniować tę wydolność?

Jest to zdolność do wykonywania ciężkiego lub długotrwałego wysiłku fizycznego bez szybko narastającego zmęczenia. Mówiąc prościej, im ktoś ma lepszą wydolność, tym mniej męczy się przy takim samym lub coraz większym wysiłku. Można to zauważyć, wchodząc po schodach albo próbując dogonić autobus – u niewytrenowanych 50-latków zadyszka pojawi się niemal natychmiast, natomiast ci, którzy biegają regularnie, w ogóle jej nie odczują. Wydolność można zmierzyć na ruchomej bieżni lub ergometrze rowerowym. Badanie polega na pomiarze częstości akcji serca podczas wysiłku, można również skorzystać ze specjalnej aparatury do pomiaru zużycia tlenu, bo najlepszym wskaźnikiem wydolności jest ilość tlenu zużytego w czasie maksymalnego wysiłku fizycznego.

Czy każdy amator biegania powinien na starcie wykonać taki pomiar?

Są prostsze metody, niezwiązane z badaniami laboratoryjnymi ani koniecznością posiadania specjalistycznego sprzętu. To na przykład 12-minutowy test Coopera, który pozwala sprawdzić, jaki dystans podczas 12 minut jesteśmy w stanie przejść, przebiec, przepłynąć lub przejechać na rowerze. Badania laboratoryjne są oczywiście bardziej obiektywne. I mają tę zaletę nad samodzielnymi sprawdzianami, że czuwa nad tym lekarz sportowy, który może coś doradzić lub przestrzec przed niebezpieczeństwami. Jeżeli ktoś zamierza regularnie uprawiać sport wytrzymałościowy, np. bieganie, jeśli ma aspiracje udziału w półmaratonach lub maratonach, to z całą odpowiedzialnością radzę, aby wykonać pod okiem specjalisty panel wstępnych badań. Tu nawet nie chodzi o ocenę wydolności, ale o ocenę naszego stanu zdrowia – czy nie ma przeciwwskazań do intensywnego wysiłku fizycznego.

W pierwszym odcinku naszego cyklu (POLITYKA 32) prof. Artur Mamcarz stwierdził, że takich badań nie ma w obowiązkowym standardzie dla amatorów biegania, choć i on zalecał, by dla własnego bezpieczeństwa zgłosić się do lekarza, który osłucha serce, zmierzy ciśnienie, sprawdzi ilość cholesterolu, a być może skieruje na próbę wysiłkową lub echo serca.

Chodzi o to, aby wykryć chorobę, która nie manifestuje się żadnymi dolegliwościami, a która może ujawnić się podczas wysiłku fizycznego na przykład groźną arytmią lub zawałem serca. Amerykanie co prawda wyliczyli, że nie opłaca się robić masowych badań przesiewowych u uczestników maratonów, gdyż jest to zbyt kosztowne. Uznali, z czym trudno mi się zgodzić, że nie ma wystarczających dowodów, aby tego typu testy odniosły pozytywny skutek. Jeden z lekarzy, który brał udział w tej dyskusji, napisał później, że wbrew temu stanowisku on, systematycznie biegając, będzie nadal badał siebie i swoich pacjentów. Płaci z własnej kieszeni ok. 200 dol., ale nazwał to najlepszą inwestycją w swoim życiu, gdyż poczuł się bezpiecznie. Również jestem przeciwnikiem udziału w maratonach amatorów bez przyzwoitej kontroli lekarskiej.

Maratony i biegi masowe tym różnią się od truchtania w parku, że mają wpisany w swój charakter element rywalizacji. I znów dla jednych będzie to korzystne, a dla innych szkodliwe. Wszystko zależy od typu osobowości biegacza. Niektórzy są wybitnie nastawieni na rywalizację – lubią ścigać się z innymi i samym sobą. Gdy to się wymyka spod kontroli i przekracza granice rozsądku, jest potencjalnie ryzykowne. Z drugiej strony rywalizacja motywuje do systematycznego treningu, czasem większej dbałości o zdrowie, więc nie chciałbym odrzucać jej całkowicie i jednoznacznie. W wieku średnim i starszym powinno się to jednak robić bardziej dla przyjemności niż dla ostrej konkurencji.

Źródło: http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/bieganie/1588841,3,czy-dla-lepszej-sylwetki-trzeba-sie-naprawde-spocic-zmeczyc-i-nacierpiec.read


Ruch to inwestycja w zdrowie Zapewniamy fachową opiekę trenera i profesjonalny sprzęt

Kontakt z nami: +48 508 287 007 lub +48 697 020 959